Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Gry, które nie robią z nas idiotów
#1
Przez przypadek natknąłem się na ciekawe wideo. Już od jakiegoś czasu tak samo jak na tym filmiku zacząłem się zastanawiać dlaczego nowe gry są po prostu do dupy. Co druga robi z nas idiotów. Strzałki gdzie iść, jak coś zrobić - ułatwienia dla gracza aż się rzygać chce. 





Gdzie są gry które wymagają myślenia od gracza?
[Obrazek: yt_twitch.png][Obrazek: twitch_yt.png]
Odpowiedz
#2
Przyczyna jest prosta: tego wymaga odbiorca, a że przemysł gier wideo stał się kurą znoszącą złote jajka, to robi się gry dla pieniędzy tak, aby zaspokoić jak największą liczbę klientów. Kiedyś mam wrażenie, sami twórcy czerpali radość i pasję z tworzenia gier - takich w które sami by chcieli zagrać. Dziś gra ma zarabiać przede wszystkim. A społeczeństwo dziś oczekuje prostych gier - powtarzanie kilkakrotnie tego samego fragmentu czy szukanie jakiegoś przejścia, rozwiązywanie trudnej zagadki nie sprawia już satysfakcji tylko irytuje.
Nie wiem czy nie zabrzmi to zbyt ostro i czy mam rację, ale takie społeczeństwo idiotów się teraz wychowuje. W końcu nie bez powodu typowy gracz amerykański, kojarzy się ze spaślakiem który siedzi na kanapie przed wielkim TV z padem a na stole obok ma kurczaka i klnie w najlepsze do tego tv.

Co roku kupuje pecetową FIFĘ odkąd ta zaczęła być na równi z tymi konsolowymi, zresztą przez kilka lat grałem tam w najstarszym klubie trybu 11vs11. Zazwyczaj gdy wypuszczano przed premierą demo to wszyscy się spuszczali nad tą grą. Po premierze były jakieś zmiany ale ogólnie było dobrze - to była ta fifa.
W FIFIE jest tryb Ultimate Team który koncentruje się na zarabianiu monet i budowaniu drużyny gwiazd - dużo ludzi kupuje te monety za prawdziwe pieniądze. I co się dzieje co roku? Lament tych graczy na oficjalnym forum, że gra jest za trudna, że zawodnicy za wolno biegają, że za ciężko strzelić gola z główki - można by wymieniać bez końca. Co się dzieje potem? EA wypuszcza patch który jest niczym chusteczka dla tych lamentów - idioci znowu są zadowoleni. A tryb 11vs11 nie zmienia się wogóle od tylu lat, bo po co skoro gra w niego znacznie mniej osób a poza tym nic na nim nie zarabiają. Lepszego przykładu chyba nie znajdę.
Odpowiedz
#3
Ale są też fajne gry, takie jak Squad, Insurgency, wszystkie gry z serii Arma, wszystkie gry z serii Dark Souls etc.
Odpowiedz
#4
No właśnie to dzięki niezależnym produkcjom ten trend ogłupiania nie jest tak silny. Zresztą trochę się nie zgadzam z autorem filmiku, wg. minimapa w sandboksach i takie pierdoły to nie żadne ogłupianie. Ogłupianie jest widoczne szczególnie we współczesnych shooterach: wystarczy biec przed siebie i strzelać do wszystkiego co się rusza, myślenia tutaj zero a nasza wytrzymałość znacznie ułatwia starcia. W multi jest podobnie co widać po tym jak zeszmacili serię Battlefield - brak jakiejkolwiek oryginalności czy głębi jaką miał BF2. Tysiące unlocków, perków i innych pierdół + setki poziomów do zdobycia bo przecież sama rozgrywka nie wystarcza, i tak ekran zalewany jest masą punktów i informacjami o unlockach/awansie. Do tego zniszczony realizm wizualny przez możliwość wyboru dowolnej broni, odnawianie się pancerza w pojazdach czy regeneracja zdrowia. Albo taki tryb komendanta - pocisk (odpowiednik artylerii z BF2) - przeciwnik ma na mapie zaznaczone miejsce jego uderzenia więc z łatwością może ostrzec sojuszników albo użyć zakłócania. Totalna głupota która w 100% robi z gracza debila.
Może ktoś pamięta taką strzelankę Return To Castle Wolfenstein? Tam starcia były jakimś wyzwaniem, niektórzy przeciwnicy wymagali odmiennej taktyki, trzeba było uważać z apteczkami i dbać o zapas amunicji. Była też misja skradankowa gdzie alarm niweczył całą misję.
Seria R6 bez Vegasa i późniejszych to niezły hardkor, SWAT4 z bardziej przyjazną mechaniką też był bardzo wymagający i realistyczny (lepszej gry o CQB jeszcze nikt nie zrobił).
Ale nawet taki stary Medal of Honor był wymagający mimo, iż to też taki zwykły shooter.
Odpowiedz
#5
^mam takie samo odczucie. Obecne gry muszą cały czas "nagradzać" użytkownika oraz by czuł się jakby był w centrum zainteresowania - tani zabieg utrzymujący potencjalnego gracz przy danym tytule.
Odmienną rzeczą jest także stosunek przypływu kasy do kosztów produkcji w gatunku fps. O wiele taniej jest zrobić grę skupiającą się na multiplayer niż singleplayer dlatego ten drugi element traktuje się w dzisiejszych czasach jako dodatek do gry wieloosobowej.
Kiedyś gra stała kampanią singleplayer'ową, np. seria Delta Force czy MOH i COD.
Mi najbardziej brakuje tej wolniejszej rozgrywki w dzisiejszych grach AAA. Jeszcze bym przełknął te nowe BF'y czy COD'a gdyby czasy przeładowania były dłuższe, człowiek wolniej biegał i celował oraz zabicie wroga następowało szybciej.
Aż nerwa złapałem...
Odpowiedz
#6
To samo zresztą zrobiono z serią Assassin's Creed. Pamiętam jedynkę - coś niesamowicie oryginalnego z bardzo wciągającą fabułą. Dwójka była świetnym rozwinięciem pomysłów z jednyki - większa skala i duża różnorodność odwiedzanych miejscówek, również nieprzeciętna fabuła która de facto była kontynuacją tej z jedynki jeśli chodzi o wątek współczesny. Dodano małe możliwości customizacji jeśli chodzi o ubiór bohatera, zarządzanie posiadłością, kilka rodzajów misji pobocznych - było co robić ale nie było natłoku i nadal główny wątek fabularny stanowił siłę napędową gry. Revelations był niestety straszną kalką z przeniesieniem gry do Bizancjum, dotrwałem tylko dlatego aby poznać dalszy los bohaterów.
Ucieszyłem się na myśl o przeniesieniu akcji do USA i niestety szybko się zawiodłem - polowania, handel towarami i cała gama misji pobocznych i przeróżnych pierdół. Mapa była tak zawalona aktywnościami, że nie szło się w niej odnaleźć - to była moja ostatnia styczność z serią AC. Jestem pewien, że samo umiejscowienie akcji tworzące odpowiedni klimat i główny wątek fabularny w zupełności wystarczyłyby do zatrzymania gracza na długo przed ekranem. Ale oni musieli nawrzucać jak najwięcej niepotrzebnego gówna, żeby gracz się nie znudził - niepotrzebnie.

Znacznie lepiej Ubisoft to rozwiązał w przypadku FC3 gdzie bardziej przypominało to właśnie AC2.
Odpowiedz
#7
To i ja dorzucę swoje trzy grosze - niby trend taki jest, ale jednak dużo silniejszym faktorem jest sentyment - przypomnę, że wystarczy wziąć do ręki Gamblera z 1998 roku i poczytać sobie artykuły - i będzie narzekanie, że "gry już nie te co kiedyś", "twórcy idą na łatwiznę" itd. itd.

Oprócz sentymentu faktycznie twórcy lecą na tanią kasę, ale ten trend jest widoczny w każdej branży - CoD to nic innego jak McBurger gier wideo, a popularność wielkich sieci świadczy o tym, że ludzie lubią ciągle to samo i zmiany niekoniecznie ich ekscytują.

A odnośnie gier, które nie robią z nas idiotów, to polecę Dishonored Wink
Odpowiedz




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości